123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Poniedziałek – 23.07.12

Bladym świtem Ewa, Martyna i ja idziemy jeszcze raz do kompleksu świątyń w Khajuraho. Pogoda trochę gorsza niż wczoraj, nie ma pięknego błękitnego nieba, ale coś tam udaje się wyciągnąć:

 

 

Świątynie w Khajuraho. Indie.

W miarę upływu czasu niebo znów robi się niebieskie, a miły chłodek (poniżej trzydziestu) pozwala na spokojne obejście i obfotografowanie tego, co poprzedniego dnia z powodu upału było trudne do obejrzenia:

 

 

Świątynie w Khajuraho. Indie.

Po śniadaniu zwiedzamy znajdujące się niedaleko Khajuraho wodospady Raneh Falls. Trzeba przyznać, że było na co popatrzeć i mimo upału spędziliśmy tam dłuższą chwilę:

 

 

 

 

 
Raneh Falls. Niedaleko Khajuraho. Indie.

Znad Raneh Falls ruszamy do Orchha:

 

Plan naszego safari.

Wg planu mamy do przejechania odcinek 172 km z punktu E do F.

Zachęcony ciekawymi ujęciami wodospadów rozglądam się na boki i co chwilę coś mnie zaskakuje. A to ludzie pływający pod zaporą, a to z kolei inni – posypani fioletowym proszkiem. Hm – „co kraj, to obyczaj”:

 

 

 

Gdzieś na trasie Khajuraho – Orchha. Indie.

Jest potwornie gorąco, nie pada, zaczynamy odczuwać fizyczne i psychiczne zmęczenie, co przekłada się na niechęć do jakiejkolwiek działalności. Najchętniej chyba wszyscy położyliby się i czekali na chłodny deszcz :-). Ale Singh jest niezniszczalny i próbuje nas jakoś zachęcić do działania. Zatrzymujemy się przy przydrożnym skupisku domostw. Singh wychodzi z samochodu i rozmawia z mieszkańcami. Ci godzą się by nas przyjąć na małą pogawędkę i oczywiście robienie zdjęć:

 

 

 

 

 

 

Ze spotkania w drodze do Orchha. Indie.

Do Orchha dojeżdżamy późnym popołudniem, gdzie zakwaterowaniem się w hotelu „Shri Mahand” rozpoczynamy

Safari dzień szósty - Orchha dzień pierwszy

Orchha (wym. Orcza), to niewielkie miasteczko (około 10 tys. mieszkanców), które jako nieliczne w Indiach zachowało średniowieczną zabudowę.

Dzisiaj jest za ciepło, żeby wyruszyć na zwiedzanie, postanawiamy odpocząć i spróbować następnego dnia rano. Jedyna nasza nadzieja leży w klimatyzacji, a tymczasem koło dwudziestej drugiej zaczyna mrugać światło, a za oknem widać błyski. Podchodzimy do okna, a tam w odległości jakichś dziesięciu metrów od naszego budynku zaczyna płonąć żywym ogniem słup instalacji elektrycznej. Po chwili wszystko zamiera. Nie ma światła, nie ma prądu, nie ma klimatyzacji. Na szczęście nasz hotel ma własny generator. Po kilku minutach jest widno, ale klimatyzacja nie działa. Generator jest za słaby, aby schłodzić taki budynek. Właściciel hotelu zapewnia, że wezwał już ekipę i że zaraz się tym zajmą. No cóż – zobaczymy. Jedyne rozsądne w tej sytuacji rozwiązanie – to pójść spać. Dobranoc.


Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D