123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Poniedziałek – 30.07.12

Niestety, poranna dżdżysta pogoda zniechęciła mnie do ponownego wejścia do parku. Po śniadaniu ruszamy w drogę.

 

Plan naszego safari.

Na dziś plan przewiduje przejechanie około 180 km z Bharatpur (punkt I) do Jaipur (punkt J). Mniej więcej w połowie drogi zbaczamy nieco z głównej trasy w kierunku miejscowości Abhaneri. Znajduje się tam niesamowita studnia Chand Baori:

X


X


X


 

 

Studnia Chand Baori. Abhaneri. Indie.

W Abhaneri, obok studni, jest też świątynia Harshshat Mata. Pokryta jest płaskorzeźbami podobnymi do tych w Khajuraho:

 

Płaskorzeźby na świątyni Harshshat Mata. Abhaneri. Indie.

Akurat trafiliśmy na ceremonię składania ofiary. Pani nie ma nic przeciwko robieniu zdjęć. Więc robię:

 

 

 

W świątyni Harshshat Mata. Abhaneri. Indie.

Opuszczamy Abhaneri i w drogę. Zachęcony ciekawymi ujęciami staram się „łapać” scenki z indyjskiego życia:

 

 

 

 

 

Z trasy Abhaneri – Jaipur. Indie.

A oto typowa indyjska ciężarówka. Ma wszystkie niezbędne elementy, tj. „frędzelki” – jak nam powiedział Singh – to na szczęście, napis „BLOW HORN” (żeby była jasność, że kierowca nie obrazi się, jak wyżyjemy się na nim klaksonem), no i oczywiście bardzo czytelną tablicę rejestracyjną. Do tego ozdoby w postaci odpowiednio przyciętych i pomalowanych blaszek:

 

Typowa indyjska ciężarówka.

Około 13.30 wjeżdżamy do Jaipur. Od razu widać, że to miasto-warownia. Jedziemy kilka kilometrów w górę wąskimi uliczkami otoczonymi z obu stron zabytkową zabudową. Co chwilę mijamy bramy, wartownie, warownie. Oj, to musiała być potęga:

 

Jaipur. Indie.



Safari dzień trzynasty - Jaipur dzień pierwszy

Jaipur (wym. Dźajpur) to duże miasto – ponad trzy mln mieszkańców, położone 431 m nad poziomem morza, założone w 1727 roku przez Maharadżę Sawai Jai Singh II.

Dziś po południu mamy zamiar zrobić tu zakupy, a jutro zwiedzić Amber Fort i Pałac na wodzie. Dlatego po zakwaterowaniu w hotelu „Man Sagar” jedziemy do tej części miasta, która nazywana jest tu „marketem”, a w rzeczywistości jest po prostu ulicą z mnóstwem sklepików po obu stronach. Po drodze mijamy Pałac wiatrów (Hawa Mahal) i kilka innych zabytków:

 

Hawa Mahal (Pałac wiatrów). Jaipur. Indie.

 

Jaipur. Indie.

Niestety, ruch na ulicy zwanej „marketem” nie jest wstrzymany (jak to zapewne zrobiono by w mieście europejskim). Ogromny hałas i mało komfortowe (jak dla mnie) warunki spacerowania po tej ulicy nie sprzyjały zakupom i w efekcie dość szybko stamtąd uciekliśmy, ale nabyłem tam sobie oryginalne indyjskie ubranko (spodnie i koszulę z białego płótna), w którym spędziłem większą część pozostałych do końca wyprawy dni.

Po powrocie do hotelu – jak zwykle – archiwizowanie „urobku”, zwłaszcza że następnego dnia rano czeka nas przejażdżka na słoniach, więc sprzęt musi być przygotowany. Dobranoc.




Ta strona nie była jeszcze komentowana (pokaż wszystkie).

Skomentuj tę stronę (komentarz do 1000 znaków)*:

Kod weryfikujący:
Tu wpisz kod weryfikujący*:
Pola oznaczone gwiazdką (*) muszą być wypełnione.

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D