123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Środa – 01.08.12

Dziś plan nie jest zbyt napięty, ruszamy w drogę koło dziewiątej.

 

Plan naszego safari.

Do przejechania mamy około 140 km z Jaipur (punkt J) do Pushkar (punkt K). Zanim jednak wyjechaliśmy z miasta, niektórych dopadła nieodparta potrzeba wydania nadmiaru Rupii. Podjechaliśmy więc pod sklepy, Singh zaparkował i gdy właśnie pomyślałem, że zakupy nie idą w parze z fotografowaniem, na pobliskim skrzyżowaniu pojawiła się ryksza:

 

Do czego może służyć ryksza? Jaipur. Indie.

i stąd mamy małe studium na temat rykszy:

 

 

 

 

 

 

 

Ryksze. Jaipur. Indie.

Około jedenastej trzydzieści zakupy się skończyły. Szkoda :-) – więcej zdjęć rykszy z tego skrzyżowania nie będzie :-). Teraz już naprawdę ruszamy w drogę:

 

Z trasy Jaipur – Pushkar. Indie.

Mniej więcej po trzydziestu kilometrach jazdy zbaczamy z wytyczonej wcześniej drogi nieco w prawo w kierunku miejscowości Sambhar leżącej nad jeziorem o tej samej nazwie. Jest to bardzo słone jezioro, z którego – przez osuszanie – uzyskuje się sól. Zaraz po zjechaniu z głównej drogi widzimy inny świat. Droga główna – to sznur samochodów, duży ruch i bardzo mała szansa na spotkanie czegoś ciekawego. Tu jest spokój. Po chwili drogę przebiega nam jakiś stwór. Jest szybki, ale ja jestem jeszcze szybszy :-):

 

W drodze do Sambhar. Indie.

Po chwili mijamy innego stwora – tym razem mechanicznego :-):

 

Traktor przygotowany do prac polowych. Indie.

Mijamy kilka mniejszych miejscowości i w końcu jesteśmy w Sambhar. Tu Singh pyta o drogę, chcemy by nas zawiózł do miejsc, gdzie się osusza i wydobywa sól. Mam nadzieję zobaczyć i sfotografować np. wielbłądzie zaprzęgi wywożące sól z jeziora. Niestety, okazuje się, że są problemy. Te tereny są zamknięte, trzeba mieć zezwolenie, itd., itp. W końcu ktoś z tubylców zaoferował się, że nam pomoże i zaprowadził nas w opuszczone już miejsce osuszania jeziora i wydobywania soli. Tak to wygląda:

X


 

 

Nad jeziorem Sambhar. Indie.

Miejsce jest zupełnie opuszczone, ani żywego ducha. Woda w niektórych miejscach ma kolor fioletowy. Kompletna cisza i bardzo wysoka temperatura potęgują wrażenie odrealnienia. Jakbym był na innej planecie i jakaś zaraza wymiotła pracowników. Na szczęście rzut oka w bok sprowadza mnie na Ziemię – tam „pasą” się flamingi!

 

 

Flamingi. Jezioro Sambhar. Indie.

Pora wracać. Wsiadamy do busa i w drogę:

 

 

 

 

Z trasy Jaipur – Pushkar. Indie.

W końcu, koło siedemnastej trzydzieści, dojeżdżamy do Pushkar. Jesteśmy zakwaterowani w „Pushkar Valley Resort” u stóp gór. Wokół hotelu są ogrody i poletka. Przyjaźni ludzie i miła obsługa. Uff – dużo przyjemniej niż w hotelach w zatłoczonych centrach miast.

Safari dzień piętnasty - Pushkar dzień pierwszy

Pushkar (czyt. Puszkar) – małe miasteczko (około 15 tys. mieszkańców) położone na wysokości 510 metrów nad poziomem morza. Jedyny w Indiach (i jeden z nielicznych na świecie) ośrodek kultu Brahmy. Jutro zwiedzimy miasto, dziś jest już na to za późno.

Z okien naszego hotelu widzę góry. Postanawiam wspiąć się na najbliższy szczyt i obejrzeć okolicę. Wyruszam z Martyną i Piotrem. Zaraz po wyjściu z hotelu mamy okazję „ustrzelić” zimorodka:

 

Zimorodek krasnodzioby. Puskar. Indie.

Niestety, jest już dość późno, a w górach odległości są większe niż się wydają. Dotarliśmy do połowy drogi, gdy zaczęło się ściemniać. Udało się jeszcze tylko złapać indyjską odmianę sroki:

 

Sroka jasnoskrzydła. Puskar. Indie.

i z obietnicą przyjścia tu jutro rano zawróciliśmy.

Do hotelu dotarliśmy bez przygód, ale było już całkiem ciemno. Na szczęście klimatyzacja działa, jest woda, mamy duży pokój. Jest szansa na spokojną noc. Dobranoc.


Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D